Darwinizm obalony czyli jak nie krzewić nauki.

10.09.2013 – 00:42

Karol Darwin

Ostatnio jest wysyp różnych blogów, filmików i artykułów mających na celu krzewienie nauki w sposób przystępny – jest to aktywność godna pochwały, pod warunkiem że “krzewiciele” nauki znają i rozumieją fakty o których piszą. Niestety często się zdarza że tak nie jest. Ostatnio trafiłam na artykuł na temat dowodów na ewolucję O czym w szkołach się nie uczy, a powinno cz. I. Pochodzi on z bloga studenta informatyki, który jak widać, interesuje się naukami przyrodniczymi, artykuł ten zawiera jednak wiele nieścisłości i błędów. Niestety jest tak iż często takie artykuły bardziej szkodzą niż pomagają…

Powinienem powiedzieć na początku czym tak w ogóle jest nauka […], czym jest teoria naukowa i jak się ją sprawdza (o czym w szkole się nie uczy, a powinno).

Bardzo dobrze że się tego nie uczy ponieważ teorii naukowych się nie sprawdza. Teoria naukowa jest to zbiór uogólnień, które powstają na podstawie hipotez potwierdzonych za pomocą faktów naukowych ustalanych (sprawdzanych) za pomocą doświadczeń (a więc już sprawdzonych za pomocą metody naukowej). Doświadczenia te można oczywiście ponownie zweryfikować i odrzucić na podstawie ponownej analizy wyników. Wykonuje się to zazwyczaj wtedy gdy nowe badania prowadzone metodą naukową wskażą odpowiednie przesłanki (jest to bardzo istotne gdyż stanowi zasadniczą różnicę między teorią naukową a dogmatem). Nie będę się nad tym rozwodzić – ale powiem w skrócie: Teoria naukowa to coś zupełnie innego niż teoria w pospolitym znaczeniu – główną różnicą jest to iż właściwie nie istnieje coś takiego jak “obalona teoria naukowa” – gdyż w przypadku obalenia nie jest to już teoria naukowa. Oczywiście wszystkie hipotezy jakie prowadzą do wysnucia teoria naukowej muszą być sprawdzane – istnieje coś takiego w metodzie naukowej jak falsyfikacja – czyli zbiór warunków, w których dana hipoteza nie jest prawdziwa. Np. hipoteza o tym że człowiek ma wspólnego przodka byłaby fałszywa gdyby badania molekularne potwierdziły że geny człowieka i szympansa są zupełnie różne. Wtedy teoria ewolucji człowieka nie mogłaby już być teorią naukową w obecnym kształcie. Należałoby stworzyć nową teorię – np. że człowiek i szympans powstali niezależnie i nie mają wspólnych przodków.

Taki tok rozumowania ma ważne konsekwencje – widać to jeśli porówna się jakąkolwiek hipotezę naukową z hipotezą o istnieniu Boga – katolicy uważają, że Bóg istnieje i koniec (dogmat) – należy w niego wierzyć (a więc odrzucić wszelkie metody sprawdzania tej hipotezy) oraz nie ma żadnego zbioru warunków, w których katolik jest gotowy do odrzucenia istnienia Boga (brak falsyfikacji).

Z tego też powodu to zdanie:

Skąd wiemy, że teoria ewolucji jest prawdziwa?

Z punktu widzenia metodologii naukowej, którą autor chce przybliżać, jest bez sensu. Autor cały czas miesza pojęcie teorii naukowej z teorią w sensie potocznym – co u czytelnika może wywołać konfuzję.

kreacjoniści (zwolennicy teorii, że świat powstał 10 000 lat temu w obecnej formie)

Tę wypowiedź każdy, kto ma jakiekolwiek pojęcie o metodzie naukowej zinterpretuje w ten sposób że kreacjonizm jest teorią naukową a więc opiera się na faktach naukowych. Zaś przeciętny Kowalski zinterpretuje to w ten sposób że kreacjonizm jest logicznie równoważny teorii ewolucji. Jeśli taki Kowalski nie jest do końca przekonany o tym który pogląd jest słuszny a jest osobą głęboko wierzącą to takie stwierdzenia jedynie mogą pomóc wyhodować kolejnego kreacjonistę.

Poza tym ukazuje się tu też poważne niedouczenie autora – aby tłumaczyć ludziom dlaczego kreacjonizm jest najprawdopodobniej błędną hipotezą należy rozumieć czym jest kreacjonizm. Mianowicie nie jest to “teoria” iż (wszech)świat powstał 10000 lat temu w obecnej formie ale że jest on stworzony przez boga według jego projektu. “10000 lat w obecnej formie” jest konsekwencją wiary iż (wszech)świat został stworzony przez boga, którego słowa zawarte są w Biblii – jednak nie jest to podstawą kreacjonizmu – są nurty kreacjonizmu, które akceptują teorię ewolucji i naukową teorię powstania Układu Słonecznego – stąd właśnie kreacjonizm częściej jest zastępowany “teorią inteligentnego projektu”, która z kolei nie zaprzecza teorii ewolucji tylko traktuję tę teorię jako niewystarczającą do udowodnienia powstania życia na Ziemi. Krótko mówiąc należy poznać “wroga” aby z nim walczyć.

Nie da się udowodnić że Bóg nie stworzył świata – udowadnianie że czegoś nie ma jest błędem logicznym – stąd ciężar dowodu spoczywa na tych, co udowadniają że coś jest (a więc kreacjonistach). Polecam zapoznać się z czajniczkiem Russella. Dlatego gdy kolega pisze że kreacjonizm to “bzdury” – do niczego to nie prowadzi. Na własnym przykładzie nauczyłam się iż popularyzować naukę należy w sposób wyważony i maksymalnie obiektywny. Jeśli jakaś osoba usłyszy (przeczyta) że jej poglądy to bzdury to z góry zamknie się na jakiekolwiek argumenty oraz zacznie reagować defensywnie tak więc stracimy jedynie czas dyskutując z nią – a przecież nie o to chodzi.

Po części moim zdaniem fakt, że ludzie są istotami niewiarygodnie aroganckimi i chcą wierzyć, że są stworzeniami wyjątkowymi. Ile jeszcze czasu potrzeba, aby teoria ewolucji była powszechnie akceptowana w społeczeństwie? Dość powiedzieć, że Kościół Katolicki dopiero w 1992 roku przyznał, że popełnił błąd potępiając Galileusza, który twierdził, że to Ziemia krąży wokół Słońca.

To jest tak naprawdę demagogia. Oczywiście wszyscy mają swoje uczucia (ja np. mam charakter dość gwałtowny i nieraz mnie ponosi do takich wypowiedzi w normalnej rozmowie) ale jeśli jakaś wypowiedź ma przekonać ludzi o innych poglądach lub wahających się, “otworzyć im oczy”, jeśli mówimy o teoriach naukowych, o metodzie naukowej – to nasze wypowiedzi powinny być taką właśnie próbką – dzięki której każdy Kowalski może zobaczyć że warto myśleć inaczej i inaczej analizować świat – w sposób bardziej obiektywny. Do demagogii każdy przeciętny Kowalski jest przyzwyczajony, ci inteligentniejsi są na nią uodpornieni, innych ona po prostu wkurza i obniża wiarygodność. Już nie mówiąc o tym iż jest to kompletnie niepotrzebne. Zwłaszcza iż to właśnie osoby stojące “po drugiej stronie barykady” używają takich metod by udowadniać swoje rację.

Już nie wspominając iż autorem teorii heliocentrycznej był Arystarch z Samos a została ona “odkryta na nowo” przez Kopernika (ten co “wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię” zaś Galileusz popadł w konflikt z kościołem gdyż był zwolennikiem tej teorii i dostarczył na nią nowych dowodów.

W szkole zapewne wspominali o tym czym jest teoria Darwina, ale pewnie nie mówili o tym skąd wiemy, że jest ona poprawna. Więc skąd wiemy o tym, że Darwin miał rację?

Myli się kolega, teoria ewolucji i jej dowody są uczone praktycznie w każdej klasie gimnazjum. Polecam ten dokument.

Starsze warstwy geologiczne zawierają skamieliny wymarłych gatunków zwierząt. Gatunki zwierząt znalezione w sąsiadujących ze sobą warstwach geologicznych są do siebie bardziej zbliżone niż gatunki w warstwach niesąsiadujących ze sobą. Następuje pewien regres w podobieństwie – skamieliny znalezione w warstwach najwyższych są najbardziej podobne do zwierząt żyjących obecnie i im bardziej w głąb tym zwierzęta są coraz to mniej do nas podobne. Co ciekawe – zwierzęta znalezione blisko siebie w sensie geograficznym są również blisko z sobą spokrewnione w sensie biologicznym.

Jest to niesamowicie nieścisłe i potraktowane nieco po macoszemu. Skamieliny dostarczyły pierwszych dowodów na teorię ewolucji, to fakt, jednakże nie są to dowody główne – gdyż cechy morfologicznie generalnie nie są ostatecznymi dowodami na teorię ewolucji – pogląd ten zemści się na autorze notki nieco później. Kolega nic nie wspomniał o paralelizmach wynikających z podobnych środowisk, nie jest też prawdą że zawsze geograficznie bliskie skamieliny są do siebie podobne. Głównym dowodem na ewolucję, gdy nie było jeszcze metod molekularnych, były skamieliny odległych geograficznie zwierząt i roślin – za pomocą których śledzono ich odmienną ewolucję polegającą na specjacji allopatrycznej będącej konsekwencją izolacji geograficznej – był to praktycznie najlepszy dowód na ewolucję jakiego mogły dostarczyć skamieliny. Przykładami specjacji allopatrycznej są ewolucja konia (poszczególni przodkowie konia zostali rozdzieleni przez dryf kontynentów) lub “zięby Darwina” – które były bardzo podobne do innych tego rodzaju ptaków na kontynentach ale różniły się pewnymi istotnymi cechami wynikającymi z przystosowania do pobierania innego pokarmu niż zięby kontynentalne lub zięby zamieszkujące inne wyspy będące dziś częścią archipelagu Galapagos.

zięby Darwina

Wszystkie żywe organizmy wykazują niespodziewaną jednorodność w budowie (oczekiwalibyśmy większej różnorodności – gdyby wszystkie zwierzęta zostały stworzone “od zera”). Wszystkie stworzenia używają tego samego materiału genetycznego (DNA/RNA) Wszystkie gatunki wytwarzają enzymy oparte na cząsteczkach białka zbudowanych z 20 aminokwasów (podczas gdy w naturze występuje prawie 400 aminokwasów) Wszystkie gatunki używają niezwykle podobnych szlaków metabolicznych i enzymów do przemiany materii (np. glikoliza, cykl kwasu cytrynowego, fosforylacja oksydacyjna) Wszystkie gatunki używają tego samego kodu genetycznego (z drobnymi wyjątkami)

Aby dowód był dowodem musi potwierdzać jedną tezę odrzucając pozostałe. Przyjmijmy na chwilę iż możemy udowodnić, że czegoś nie ma np. że możemy udowodnić, że bóg nie stworzył wszystkich żywych organizmów. Dlaczego jednorodność zwierząt, jednorodność szlaków metabolicznych czy też istnienie 20 aminokwasów lub istnienie DNA miałaby być dowodem przeciwko stworzeniu? Jeśli bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo to każdy człowiek jeśli musi zaprojektować X różnych rzeczy to będzie to robił na takiej zasadzie aby dostarczać sobie jak najmniej “pracy od nowa” a więc najpierw stworzy ogólne podstawy a później na nich będzie budował to co ma do zbudowania. Dopiero jeśli stworzenie tych podstaw nie będzie możliwe to będzie kombinował “de novo” – ale boga to nie dotyczy bo jest wszechmogący więc sam ustala zasady. Każdy inteligetniejszy katolik rozprawi się z tymi “dowodami” w minutę właśnie w ten sposób. Tak więc jedność życia, istnienie DNA czy też stałego zestawu aminokwasów w białkach nie może być dowodem na ewolucji według Darwina – ewolucja zakłada zmiany. Autor zaś usiłuje argumentem niezmienności udowadniać istnienie zmian. Każdy zwolennik inteligentnego projektu będzie tylko czekał na takie argumenty (nb. właśnie te argumenty są przez nich podawane jako przesłanki do tezy iż ewolucja nie mogła zajść).

Wspólne szlaki metaboliczne, DNA, białka są jedynie dowodem na to iż całość życia pochodzi od jednej istoty żywej. Nie ma dowodów iż istotę tę stworzył bóg stąd jest ten pogląd odrzucany przez naukę ale żaden naukowiec nie powie iż jest to pogląd fałszywy (chyba że w dydaktycznym uproszczeniu). Raczej dowiemy się iż prawdopodobieństwo iż jest to pogląd prawdziwy jest niewielkie gdyż brak jest dowodów.

Powyższe poglądy wskazują na to iż autor notki sam nie rozumie mechanizmów ewolucji ani nie rozumie jakie znaczenie w udowodnieniu ewolucji miał DNA i białka.

Pozwolę sobie więc sprostować: dowodem na ewolucję nie jest samo istnienie DNA czy białek ale stopniowe zmiany w budowie białek i/lub sekwencji DNA. Najlepiej wyjaśnić to na przykładach:

16S rRNA

Wszystkie bakterie i archeony mają podjednostkę 16S rRNA w rybosomach (organellach komórkowych odpowiedzialnych za syntezę białek) a więc mają geny tej podjednostki (które nazywane są 16S rDNA). Mimo iż w każdej bakterii rybosomy służą do tego samego i są bardzo podobne to 16S rDNA ma wiele bardzo podobnych części sekwencji wspólnych dla wszystkich bakterii i archeonów (tzw. sekwencje konserwatwne) ale też ma sekwencje, które dość dokładnie rozróżniają poszczególne gatunki (tzw. sekwencje hiperzmienne). Im bliżej od królestwa (bakterii lub archeonów, przez gromady, klasy, rzędy, rodziny i rodzaje (a wiec im wyżej w drzewie filogenetycznym) tym rejony hiperzmienne bardziej się od siebie różnią – aż do gatunków, z których każdy ma unikalną dla siebie sekwencję 16S rDNA. Porównując różnice między poszczególnymi jednostkami taksonomicznymi i wewnątrz nich możemy obliczyć tzw. tempo substytucji – szybkość zmian jakie zachodzą w 16S rDNA – w ten sposób możemy obliczyć jak szybko dane taksony ewoluują.

To właśnie te zmiany (a nie samo istnienie DNA podobnego u wszystkich organizmów) są dowodem na ewolucję – gdyż są one stopniowe i od królestwa do gatunku jest ich coraz więcej a jednocześnie łączy je wspólny “rdzeń” – co wskazuje że najpierw powstała jakaś istota – praprzodek bakterii i archeonów, który stopniowo dawał początek poszczególnym gałęziom tego królestwa, które z kolei już niezależnie się zmieniały – stopniowo i bardzo długo.

Nie tylko 16S rDNA się zmienia – zmieniają się też geny kodujące poszczególne enzymy a więc zmieniają się same enzymy np. podjednostka I oksydazy cytochromowej (ważny enzym łańcucha oddechowego) – jest trzecim po 16S rDNA i 18S rDNA (odpowiednik 16S u eukariotów – roślin, zwierząt, grzybów) – najpowszechniej stosowanym markerem filogenetycznym. Takie markery mają wspólne cechy – jest to sekwencja DNA, która jest dostatecznie niezmienna byśmy mogli śledzić zmiany zachodzące powoli – które wskazują na wspólne pochodzenie (np. wspólne pochodzenie królestw – bakterii i archeonów albo zwierząt i grzybów) oraz dostatecznie zmienna byśmy mogli śledzić zmiany zachodzące szybko (w geologicznej skali czasu), która pozwolą nam badać jak powstawały wyższe jednostki taksonomiczne takie jak rodziny, rodzaje i gatunki.

Kolejnym dowodem na to, że ewolucja faktycznie ma miejsce, są tak zwane narządy szczątkowe (o tym chyba nawet uczą na biologii ;-)). Klasycznym przykładem narządu szczątkowego jest u ludzi kość ogonowa, którą nabyliśmy po naszych przodkach. Ponieważ na pewnym etapie ewolucji przestaliśmy używać ogonów, narząd ten uwstecznił się.

To co tu autor pisze to lamarkizm w czystej postaci. Otóż lamarkizm to, mówiąc ściśle, hipoteza ewolucyjna, który została już dawno obalona. Otóż mówi ona iż nabyte cechy fizyczne takie jak masa mięśniowa są dziedziczne. Jeśli używamy mięśni to nasi potomkowie będą mieli coraz większe mięśnie, jeśli używamy ogona to nasi potomkowie będą mieli coraz silniejszy dłuższy ogon. Jeśli jednak przestaniemy używać ogona to on zaniknie.

Teraz już wiemy iż zanik lub pojawienie się danej cechy nie wynika z jej nieużywania lub używania ale z tego iż osoby, które mają tę cechę bardziej lub mniej wydatną mają mniejszą lub większą rozrodczość, która bardzo często jest konsekwencją gorszej lub lepszej przeżywalności (jeśli np. małpa żyje dłużej to będzie mieć więcej dzieci). W dużym uproszczeniu można przyjąć taki przykład: gdy nasi przodkowie “zeszli z drzewa” i zaczęli żyć na ziemi w pozycji coraz bardziej wyprostowanej, ogon stopniowo nie dość że nie pomagał to jeszcze przeszkadzał – np. utrudniał uciekanie przed drapieżnikami, z czasem samice “zauważyły” iż większą szansę przetrwania ma potomstwo z krótszym ogonem i przestały wybierać samców z długimi ogonami. W ten sposób nastąpiła presja selekcyjna – i zaczęli lepiej się rozmnażać, ci którzy mieli ogony krótsze – w ten sposób losowa mutacja, która była obecna już wcześniej – ale była obojętna dla przetrwania lub wręcz szkodliwa (kiedy ogon był potrzebny by się utrzymać na drzewie – np. ci z krótszym ogonem częściej spadali i się zabijali) stała się mutacją korzystną.

Oczywiście nie jest to jedyny możliwy scenariusz, który spowodował utratę ogona – inne duże małpy, z którymi wyewoluowaliśmy ze wspólnego przodka też nie mają ogona i większość z nich żyje na drzewach. Poszły one inną drogą – ich masa ciała zwiększyła się tak iż ogon był kompletnie bezużyteczny w utrzymywaniu ich i zapobieganiu upadkom -wręcz przeciwnie – ogon mógł w takim przypadku utrudniać poruszanie się po drzewach. Co za tym idzie zamiast tego małpy te zaczęły polegać jedynie na chwytnych nogach i rękach – tak więc presja selekcyjna zaczęła wywierać wpływ na osobniki o długich ogonach i mało zręcznych kończynach eliminując je.

Tutaj warto obalić kolejny mit – często powtarzany – człowiek nie pochodzi od małpy – człowiek ma z małpą wspólnego przodka. Jest to istotna różnica – to tak jakby ktoś powiedział, że jego kuzyn jest jego ojcem. Małpy nie są naszymi ojcami ale kuzynami.

Gibony białorękie

Nie zanikł prawdopodobnie dlatego, że nie upośledza funkcjonowania organizmu, zatem nie jest eliminowany przez dobór naturalny.

Na obojętne cechy nie działa dobór naturalny – to prawda. Jednakże kość ogonowa nie jest cechą obojętną tylko korzystną – kość ogonowa w obecnym kształcie ułatwia siedzenie i służy za przyczep rusztowanie dla mięśni. Co ciekawe wniosek iż coś nie zanikło bo nie upośledza funkcjonowania organizmu jest wnioskiem prawidłowym, w takim razie skąd te lamarkistyczne poglądy parę linijek wyżej?

Swoją drogą? co za wszechmocny i wszechwiedzący stwórca daje kretowi oczy, którymi nie widzi?

“Niezbadane są ścieżki Pana” – tutaj odsyłam Czytelnika do wywodu o niemożności udowodnienia iż bóg nie stworzył wszystkiego co żyje.

Idziemy jak burza :-) Pora na retrowirusy endogenne. Retrowirus to rodzaj wirusa, który dzięki procesowi odwrotnej transkrypcji (przepisywania RNA do DNA) wpisuje swoje DNA do zainfekowanego organizmu

No właśnie nie idziemy…odwrotna transkrypcja nie powoduje wpisania DNA wirusa do DNA gospodarza, jak autor raczył zauważyć odwrotna transkrypcja jest procesem przepisania RNA (wirusa) na DNA (wirusa). Enzymem, który umożliwia integrację DNA, powstałego po przepisaniu z RNA, do jądrowego DNA jest integraza. Sam proces odwrotnej transkrypcji i integracji nie jest jednak dowodem na ewolucję.

Takie DNA przekazywane jest później z ojca na syna. Szacuje się, że Twoje DNA drogi czytelniku, składa się w 8% z DNA retrowirusów (100.000 fragmentów).

Nie wiem skąd autor wziął to że z ojca na syna – integracje DNA wirusowego zachodzą w różnych miejscach genomu ludzkiego. Powyższe implikuje że zachodzą one jedynie z w chromosomie Y (gdyż tylko ten jest przekazywany z ojca na syna) a to nieprawda.

Na szczęście na wskutek licznych mutacji, większość z nich jest uszkodzona i nieaktywna ;-)

Niektóre z tych fragmentów biorą udział w ekspresji genów zaś rola pozostałych jest niejasna.

A co to ma wspólnego z ewolucją? Okazuje się, że wiele retrowirusów endogennych dzielimy z innymi zwierzętami (to znaczy, że w ich DNA również występują te same retrowirusy i to w tych samych miejscach). Najwięcej retrowirusów dzielimy z naszymi najbliższymi “kuzynami” – szympansami. Im dalszy nasz “kuzyn”, tym mniej retrowirusów z nim dzielimy. Znów: najprostszym wytłumaczeniem tego zjawiska jest oczywiście to, że mieliśmy wspólnego przodka, który został zainfekowany retrowirusem i został on przekazany przez pokolenia nam wszystkim.

Raczej chodzi tu o dowód na istnienie ewolucji jakim jest dynamika wyścigu pasożyt-gospodarz. Chodzi o to, że z czasem jak ewoluowaliśmy ewoluowały nasze pasożyty – zmieniały się tak by nadal móc nas infekować. Jest to tzw. hipoteza Czerwonej Królowej – “trzeba biec ile sił aby stać w miejscu”. Proces ten zachodzi w wielu systemach pasożyt-żywiciel. Porównuje się wirusy obecnie infekujące np. ludzi oraz małpy z sekwencjami DNA zawartymi w ich genomach. Znając tempo substytucji poszczególnych elementów wirusowych, wirusów oraz poszczególnych genów gospodarza (np. małpy i człowieka) możemy porównywać dynamikę ich ewolucji. Jednakże nie jest tak iż jakiś element wirusowy zainfekował naszego przodka a my go dostaliśmy od tego przodka. Jest to za to dowód na to iż pasożyty i żywiciele wspólnie ewoluują (tzw. koewolucja) – żywiciel ewolucyjnie “ucieka” uodparniając się na pasożyta ale pasożyt go cały czas “dogania”, podobnie ewoluują drapieżniki i ich ofiary. Oznacza to iż oba organizmy cały czas dostosowują się do zmieniających się warunków. Jest to dowód przede wszystkim na istnienie i znaczenie adaptacji do warunków środowiska – co jest podstawą nowoczesnej teorii ewolucji. Oprócz tego retroelementy w genomie, genomy mitochondriów i chloroplastów są pięknym dowodem na horyzontalny transfer genów (pomiędzy poszczególnymi gatunkami), co za tym idzie drzewo życia jest tak naprawdę krzakiem.

Najprostszym wyjaśnieniem tego zjawiska [że człowiek ma 23 chromosomy, a małpy 24 – autor nie wspomniał że chodzi o haploidalny genom] jest to, że przodek wszystkich małp miał dwa oddzielne chromosomy. Natomiast u pewnego przodka wszystkich ludzi te dwa chromosomy połączyły się w jeden, długi chromosom. Każdy chromosom zawiera na końcu tzw. telomer, który zabezpiecza go przed uszkodzeniem. Zawiera również centromer. Jeśli widzieliście chromosomy rysowane jako taka krzywa literka X, to centromer znajduje się na przecięciu tych dwóch kresek. Każdy chromosom posiada cztery telomery i jeden centromer. Jednak w ludzkim chromosomie 2 możemy się doszukać pozostałości jednego więcej centromeru i czterech więcej telomerów. Czyli dokładnie tego, czego spodziewalibyśmy się po fakcie, że nasz wspólny przodek skleił ze sobą 2 chromosomy szympansa.

“Sklejenie” samo w sobie nie jest dowodem na ewolucję a jedynie na podobieństwo między człowiekiem a szympansem. Za to dowodem są konsekwencje tego “sklejenia” – otóż znając tempo substytucji w tym chromosomie obliczono iż “sklejenie” to odbyło się 6 milionów lat temu – kiedy to gałęzie prowadzące do człowieka i szympansa wydzieliły się ze wspólnego pnia, biorąc pod uwagę wszystkie inne dowody i podobieństwo między człowiekiem a szympansem możemy wysnuć ważną tezę iż tak właśnie wyglądał jeden z etapów ewolucji człowieka. Oprócz nas taki chromosom ma Neandertalczyk i człowiek z jaskini Denisova – tak więc muszą być oni z nami spokrewnieni. Trwają badania nad sekwencjonowaniem ich kopalnego DNA – jeśli ustalimy podobieństwa sekwencji i tempo substytucji u tych gatunków to będziemy mieli więcej dowodów na to czy są oni naszymi rodzicami czy kuzynami.

Najprostszym wyjaśnieniem tego zjawiska jest to, że przodek wszystkich małp miał dwa oddzielne chromosomy. Natomiast u pewnego przodka wszystkich ludzi te dwa chromosomy połączyły się w jeden, długi chromosom. Każdy chromosom zawiera na końcu tzw. telomer, który zabezpiecza go przed uszkodzeniem. Zawiera również centromer. Jeśli widzieliście chromosomy rysowane jako taka krzywa literka X, to centromer znajduje się na przecięciu tych dwóch kresek. Każdy chromosom posiada cztery telomery i jeden centromer. Jednak w ludzkim chromosomie 2 możemy się doszukać pozostałości jednego więcej centromeru i czterech więcej telomerów. Czyli dokładnie tego, czego spodziewalibyśmy się po fakcie, że nasz wspólny przodek skleił ze sobą 2 chromosomy szympansa.

To ciekawe jak autor tekstu tłumaczy “od niechcenia” coś nad czym głowią się naukowcy. Otóż odkrycie że człowiek nie syntetyzuje witaminy C pozornie przeczy teorii ewolucji.
Człowiek w czasie całej swojej historii zmagał się z głodem – brak zdolności syntezy witaminy C podczas głodu powinien skutecznie eliminować dzieci nie posiadające zdolności do jej syntezy. Powinny one chorować na szkorbut i osłabione stawać się łatwym łupem różnych zwierząt. A jednak tak się nie stało. Czyżby wyjątek od doboru naturalnego?

Ostatnie badania wskazują iż możliwe jest (ale nie potwierdzone) iż brak zdolności wytwarzania witaminy C powodował mniejsze uszkodzenia komórek przez reaktywne formy tlenu, które w tym procesie powstają tak więc koszt ewolucyjny produkcji witaminy musiał być większy niż koszt wynikający z jej nieprodukowania. Być może ludzi gnębiły jakieś nowotwory spowodowane reaktywnymi formami tlenu, które usuwały z populacji osobniki mogące produkować witaminę C, a może ludzie, którzy nie produkowali witaminy C starzeli się wolniej i mieli więcej dzieci? Nie wiadomo. Badania trwają.

Kreacjoniści zaprzeczają teorii Darwina, nie dając nie tłumacząc nic w zamian. Dlatego, że to tak kontrowersyjny temat, warto wiedzieć jakie są dowody za teorią ewolucji.

Niestety nie tylko kreacjoniści (część) zaprzeczają darwinizmowi. Naukowcy zrobili to już dawno – około 1940 roku. Obecnie darwinizm jest odrzucany przez naukę. Tak jak został odrzucony lamarkizm. Oczywiście nadal popularnie i w dydaktycznym uproszczeniu (dzięki dydaktycznym uproszczeniom krokodyle są zaliczane do gadów a nie ptaków) nazywa się współczesną teorię ewolucji darwinizmem (coraz rzadziej jednak). Darwin popełnił zasadniczy błąd – mianowicie postawił tezę iż podstawą ewolucji jest przeżycie najlepiej przystosowanych (zróżnicowana przeżywalność), podczas gdy obecnie przyjęta syntetyczna teoria ewolucji (czasem nazywana neodarwinizmem) zakłada iż liczy się zróżnicowana płodność. Czyli w uproszczeniu – nie liczy się ile będziesz żył, liczy się ile razy się rozmnożysz. Tłumaczy to takie paradoksy jak faworyzowaniu samców wdówek (ptaki z rodziny wróblowatych) o jak najdłuższych ogonach – mimo iż taki ogon upośledza latanie. Podobnie jest zresztą u pawi. Działa tu nieco inna logika niż przywykliśmy – mianowicie – samica “wychodzi z założenia” że jeśli tak upośledzony samiec przeżył do wieku rozrodczego to jego pozostałe cechy muszą być o wiele lepsze niż innych samców. Oprócz adaptacji (np. brak oczu u kreta, uproszczona budowa ciała pasożytów itd.) są to dowody na to iż ewolucja nie jest procesem progresywnym – tak jak zakładają teorie kreacjonistów – że nie dąży ona do stworzenia najdoskonalszej formy ale formy najdoskonalej przystosowanej do środowiska – nawet za cenę jej uproszczenia czy “okaleczenia”.

Reasumując: aby coś tłumaczyć innym należy samemu to doskonale rozumieć – inaczej można bardziej zaszkodzić niż pomóc. Przede wszystkim pokazując innym drogę naukowca należy samemu nią kroczyć. Trzeba weryfikować swoją wiedzę, szukać źródeł, mieć otwarty umysł i być obiektywnym (rozumiem że to ostatnie bywa trudne – sama mam porywczy charakter i niską tolerancję dla głupoty i zabobonów). Jest to konieczne gdyż, jak mówił Richard Feynman, wybitny wykładowca i popularyzator nauki, przyroda to jest bardzo skomplikowany system, którym rządzą proste reguły. Dlatego właśnie łatwo się w nim pogubić i co za tym idzie mijać się z prawdą.

  1. 20 komentarzy to “Darwinizm obalony czyli jak nie krzewić nauki.”

  2. Ciekawy wpis – zwłaszcza Czajniczek Russella mi się podoba.
    Zresztą cały Pani blog mi się podoba :)
    dziękuję za jego prowadzenie i proszę o więcej wpisów.

    pozdrawiam serdecznie
    Piotr

    ps. pod koniec tego artykułu fragment tekstu jest powtórzony od “swoją drogą (…)” do końca.

    Przez Piotr Stanek dnia 10 Wrz 2013

  3. @Piotr Stanek
    Dziękuję, faktycznie już poprawione – widać jakiś błąd przy kopiowaniu tekstu.

    Przez Platyna dnia 10 Wrz 2013

  4. Hej,
    Bardzo ciekawy wpis, miło się czytało ale coś się popsuło z końcówką artykułu. No i coś jest też nie tak w miejscu, gdzie wspominasz o witaminie C.

    Przez MDobak dnia 10 Wrz 2013

  5. @MDobak
    Tak, w miejscu gdzie wspominam o witaminie C jest błąd – powinien być szkorbut nie krzywica – krzywica to jest niedobór witaminy D – tak się kończy pisanie wpisów późną nocą. :-)

    Przez Platyna dnia 10 Wrz 2013

  6. Fajny wpis. No, ale czy są jakieś dowody potwierdzające ‘teorię’ ewolucji?
    Czy to możliwe, że małpy powstały z ludzi w procesie deewolucji?
    Piszesz o ‘hipotezie’ Boga. Została ona już dawno potwierdzona naukowo. Tutaj dowody:
    http://energia.sl.pl/god_proof_pl.htm
    Rzeczywiście, dobór naturalny zaprzecza teorii ewolucji. Faceci nie wiedzieć czemu preferują przekazywanie swojego materiału genetycznego chudym panienkom z dużymi cyckami.

    Przez Kamil Dzióbek dnia 10 Wrz 2013

  7. Niestety autorka nie ma racji, przynajmniej nie w 100%.
    Pierwszy przyklad:
    OTW (Ogolna teoria wzglednosci) Einsteina, zostala calkowicie “wymyslona” przez autora i nie bazowala na danych doswiadczalny. Ta teorie oczywiscie sprawdzono lub jak juz lubimy czepias sie slowek zweryfikowano doswiadczalnie.

    Istnieja teorie ktore pozostaja teoriam w doslownym i potycznym znaczeniu, poniewaz nie na dzisiejszy stan technologiczny nie moga zostac zweryfikowane doswiadczalnie np. teoria m, superstruny etc.

    ostatnimi czasy zweryfikowano (potwierdzono) teorie lub jak kto woli hipoteze Higgsa o istnieniu pewnego specjalnego bozonu. Jednak hipoteza/teoria nie powstala na bazie doswiadczen a na bazie czyto teoretyznych rozwazan.

    po drugie:
    “udowadnianie że czegoś nie ma jest błędem logicznym”
    otoz nie, wystarczy poczytac o dowodach nie wprost w matematyce,
    lub odnoszac sie do fizyki, np. doswiadczenie ze istnieje predkosc wieksza od predkosci swiatla …. etc

    pozdrawiam

    Przez itp dnia 13 Wrz 2013

  8. Witam. Jak zwykle pożyteczny wpis.
    Zawsze brakowało mi syntetycznej publikacji o ewolucji i darwinizmie, choć D. Attenborough zrobił wiele dobrego.
    Za moich czasów darwinizm był obowiązujący i jak rozumiem, STE jest nie tyle zaprzeczeniem ile przedłużeniem i dopelnieniem teorii Darwina.
    Po predce przeglądając Internet zauważyłem, ze i w ramach SET są jakieś nurty. Czy moglabys podać jakaś publikacje popularno-naukowa wydana w Polsce, która by te zagadnienie jakoś usestymatyzowala. Ilośc ignorancji w rozmowach z ludźmi jest tak olbrzymia, ze muszę zapdejtowac swoją wiedzę dokładniej.
    Pozdrawiam.
    I czekam na następne wpisy.
    K.

    Przez Junoxe dnia 17 Wrz 2013

  9. @Junoxe
    Drogi Kolego – jeśli chodzi o publikacje po polsku to może być problem – ja z reguły korzystam ze źródeł anglojęzycznych. Polecam świetną książkę:
    http://www.amazon.com/Evolution-Modern-Synthesis-Julian-Huxley/dp/0262513668

    Jeśli nie chce kolega kupować książki to polecam świetną publikację autorów ww.:
    http://philpapers.org/archive/PIGAES.1.pdf

    Przez Platyna dnia 17 Wrz 2013

  10. Przepraszam za niepoprawną formę i brak polskich znaków, ale pisałem “na kolanie” i oprócz z korektą obywatelską urządzenia.
    Pozdrawiam
    K.

    Przez Junoxe dnia 17 Wrz 2013

  11. Dziękuję bardzo.
    Z tego co pobieżnie przeczytałem to teoria MS była rozwijana dzięki postępom w genetyce. I obecnie jest obowiązująca, choć to nie koniec ewolucji tej teorii. :)
    Pozdrawiam.

    Przez Junoxe dnia 17 Wrz 2013

  12. Gratulacje i szacunek za tak wyczerpujący artykuł. Bardzo fajnie, że osoby komentujące zachowują czujność.

    Przez Adam dnia 17 Paź 2013

  13. Teoria ewolucji to bzdura, ale spopularyzowana i powtarzana przez media nie ze względu na wartość naukową, tylko wykorzystywana jako element walki z kościołem, wiarą i wiernymi. Tak ja to widzę, jako element tej nagonki którą codziennie widzę w TV.

    Przez Kozaq dnia 12 Gru 2013

  14. Zastanawia mnie tylko, co bylo na poczatku tych wszystkich naukowych teorii i twierdzen? i skad sie to tam wzielo?

    Przez norbek_s dnia 17 Gru 2014

  15. Czyli jednym słowem teoria Darwina obalona :)

    Przez nigget dnia 19 Lut 2015

  16. Jak ktoś kogoś poprawia, to sam powinien dochować należytej staranności.

    Teza:
    “udowadnianie że czegoś nie ma jest błędem logicznym: – to kompletna bzdura.

    Nie chce mi się tutaj robić całego wykładu z logiki – więc podam tylko jako przykład wielkie twierdzenie Fermata, nad którego udowodnieniem głowiły się przez dziesiątki lat najtęższe umysły, a które brzmi:

    “dla liczby naturalnej n>2 NIE ISTNIEJĄ takie liczby naturalne dodatnie x,y,z, które spełniałyby równanie x^n+y^n=z^n.”

    I jakoś nie odrzucała ich Pani teza, że dowodzenie nieistnienia jest błędem logicznym

    Przez aaaa dnia 4 Mar 2015

  17. jak wygląda w całej puli genów transfer poziomy u zwierząt wyższych?
    jeśli co X lat dana populacja przechodzi masywne zakażenia wirusowe, jednocześnie niemal wszystkie osobniki na danym terytorium, to czy głównym motorem powstawania nowych gatunków u zwierząt wyższych nie jest transfer genowy od prokariotów/wirusów/bakterii?
    Ewolucja jako taka raczej ogranicza pulę genów, nie wprowadza Nowej Jakości.
    Jeśli przodek człowieka miał inna liczbę chromosomów to w drodze do człowieka gdzieś musiały zajść zmiany nie ewolucyjne a rewolucyjne – zmiana układu chromosomów.
    Czy w takim razie można uznać, że ewolucja to ‘tylko’ okres między Rewolucją Gatunkową, jakby przygotowanie do skokowych zmian?
    czy nie jest tak, że aby dana powazna zmiana (np zmiana liczby chromosomów) ‘utrwaliła’ się w populacji, powinna zaistniec jednocześnie u wielu osobników? Ten warunek jest zachowany przy infekcjach wirusowych zmieniających genom infekowanego gatunku czy sie mylę?
    czy może istnieć gatunek, którego budowa ‘chromosomalna’ jest ‘płynna’, o nieustalonej liczbie chromosomów? Zasadniczo u człowieka takie zmiany sa letalne w życiu płodowym.

    Przez gnom dnia 20 Cze 2016

  18. Pod podanym przez Kamil Dzióbek linkiem:
    http://energia.sl.pl/god_proof_pl.htm
    autor tekstu napisal:

    “Ja w trakcie swoich badań naukowych natknąłem się na ogromną ilość materiału dowodowego potwierdzającego fakt, że “TAK, Bóg rzeczywiście istnieje!” – choć, niestety, aby m.in. NIE odbierać nam naszej tzw. “wolnej woli”

    Niestety, ale w ujeciu stricte naukowym “wolna wola” jest tylko iluzja.

    Poniewaz kauzalizm jest fundamentem nowozytnej nauki, ( a nauka sie rozwija, wlasnie dlatego, iz ta koncepcja dziala, gdyz realnie dkrywamy przyczyny danych zjawisk fizycznych, chemicznych) wszystko wskazuje wiec na to, iz nasz swiat w scali makroskopowej jest swiatem, w ktorym rzadzi zasada przyczynowosci zwana rowniez “determinizmem”.
    Wynika ona zreszta z II zasady termodynamiki, jak i STW (szczeg. teorii wzglednosci)- chociaz tylko posrednio – gdzie zadne odzialywanie / sygnal / informacja nie moga przekroczyc predkosci c, w przeciwnym wypadku, skutek wyprzedzalby przyczyne.
    Determinizm zas, w zaden sposob nie implikuje wolnosci naszych decyzji / wyborow.

    Dzis z kolei wiemy, iz fundamentem naszego swiata i panujacych w nim praw jest QM.

    Tak wiec po krotce:
    Jesli obiektywna cecha naszej rzeczywistosci jest determinizm (losowosc subiektywna) implikowany, przez kauzalna Bohmowska interpret. QM wolnosc naszej “woli” jest fikcja.

    Tak samo zreszta, jesli jest nia obiektywny indeterminizm (losowosc obiektywna)implikowany przez zasade nieoznaczonosci (Heisenberga) w zakresie kopenhaskiej QM.
    Trzeciej sily (niematerialnej) nie znamy.
    I co najistotniejsze, rzecz nie w tym, ze nie znaleziono nawet sladu jej istnienia, ale w tym, ze nawet najtezsze umysly teologii nie potrafily sformulowac chocby czysto teoretycznego mechanizmu w jaki owa trzecia sila mialaby oddzialywac ze swiatem materialnym nie podwazajac przy tym dotychczasowej wiedzy o swiecie.

    Przykro mi wiec stwierdzic, iz jesli istnieje jakis Bog / Stworca /Inteligentny Projektant, to na pewno nie w wydaniu judeochrzescijanskim, gdzie odpowiedzialnosc moralna (implikowana wylacznie przez wolna wole ) jest nieodlacznym jej (religii judeochrzescijanskiej) atrybutem.

    Przez ata dnia 18 Sty 2017

  19. Jeszcze dodam, dla jasnosci przekazu, iz w zakresie fizyki (ktora jest dzis uwazana za “nauke” sensu stricto) determinizm opisany jest nastepujaco: znajac warunki brzegowe / poczatkowe danego ukladu fizycznego mozemy przesledzic ( z wyprzedzeniem czasowym ) jego ewolucje w czasie. Mamy tu wiec do czynienia z losowoscia subiektywna (vide: generator liczb pseudolosowych).
    W przypadku obiektywnego indetereminizmu mamy do czynienia z losowoscia obiektywna/ absolutna (vide: kwantowy generator liczb losowych).

    Jesli, wiec obiektywna cecha naszego wszechswiata bylby determinizm, kwantowy obiektywny indeterminizm, bylby tylko kolejna uluda, wyrazem naszej ignorancji / niewiedzy ;)
    W obu przypadkach jest “wolnosc” naszych decyzji jest tylko iluzja spowodowana brakiem mozliwosci przewidywalnosci naszych decyzji/ wyborow/ dzialan.

    Pozdrawiam..

    Przez ata dnia 18 Sty 2017

  20. @itp: “OTW (Ogolna teoria wzglednosci) Einsteina, zostala calkowicie ?wymyslona? przez autora i nie bazowala na danych doswiadczalny. Ta teorie oczywiscie sprawdzono lub jak juz lubimy czepias sie slowek zweryfikowano doswiadczalnie.
    Istnieja teorie ktore pozostaja teoriam w doslownym i potycznym znaczeniu, poniewaz nie na dzisiejszy stan technologiczny nie moga zostac zweryfikowane doswiadczalnie np. teoria m, superstruny etc.
    ostatnimi czasy zweryfikowano (potwierdzono) teorie lub jak kto woli hipoteze Higgsa o istnieniu pewnego specjalnego bozonu. Jednak hipoteza/teoria nie powstala na bazie doswiadczen a na bazie czyto teoretyznych rozwazan.”

    Wiele hipotez budowanych jest na bazie formalizmu matematycznego, a pozniej weryfikowanych / sprawdzanych na bazie empirii / doswiadczenia zgodnosci z rzeczywistoscia. Zgodnie z Popperowska koncepcja, zawarta w “Logice odkrycia naukowego”. w naukach indukcyjnych / empirycznych weryfikacja / sprawdzanie polegac ma glownie na falsyfikacji, gdyz ostatecznym celem nauki wg. Poppera jest eliminacja fałszu.

    Warto jeszcze nadmienic, iz dzis nauka (fizyka i nauki z nia spojne) dziala glownie w oparciu o arystotelesowska / klasyczna definicje “prawdy”, ktora brzmi: “dane zdanie A jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy stan faktyczny opisany przez zdanie A ma rzeczywiście miejsce”.

    Co do “Teorii” Superstrun to powinna ona ulec degradacji do miana hipotezy.

    @itp:po drugie:
    ?udowadnianie że czegoś nie ma jest błędem logicznym?
    otoz nie, wystarczy poczytac o dowodach nie wprost w matematyce”

    Wydaje mi sie, ze blad logiczny, o ktorym wspomniala autorka bloga odnosi sie do nauk empirycznych / indukcyjnych.

    @itp: “lub odnoszac sie do fizyki, np. doswiadczenie ze istnieje predkosc wieksza od predkosci swiatla ?. etc”
    Wg. mojej wiedzy (aczkolwiek niewielkiej) nie udowadnia sie, ze istnieje predkosc wieksza od c, tylko falsyfikuje (weryfikuje na minus), teze, iz zadne oddzialywanie / informacja nie moze byc przekazane z predkoscia nadswietlna czyli wieksza niz c, badz zaden obiekt materialny nie moze poruszac sie z predkoscia wieksza od c.
    O ile pierwsza teza nie zostala sfalsyfikowana, to druga i owszem (pojedynczy impuls swietlny / radiowy), co absolutnie nie falsyfikuje STE.

    Przez ata dnia 19 Sty 2017

  21. Cytat: “Już nie wspominając iż autorem teorii heliocentrycznej był Arystarch z Samos a została ona ?odkryta na nowo? przez Kopernika (ten co ?wstrzymał Słońce i ruszył Ziemię? zaś Galileusz popadł w konflikt z kościołem gdyż był zwolennikiem tej teorii i dostarczył na nią nowych dowodów.”
    Galileusz popadł w konflikt z kościołem nie dlatego, że był zwolennikiem teorii heliocentrycznej (jej autor, Kopernik nie miał żadnych kłopotów), ale dlatego, że nie chciał zamienić swoich słów o teorii opisującej rzeczywistość na model matematyczny przybliżający rzeczywistość. Mówiąc inaczej Galileusz twierdził, że mapa jakiegoś terenu to to samo co teren rzeczywisty. A Pani jak sądzi Pani Platyno, kto w tym punkcie (kluczowym punkcie) miał rację? Galileusz czy Kościół?

    Przez StoneColdKiller dnia 26 Kwi 2017

Opublikuj komentarz

Captcha Captcha Reload